Dlaczego uczniowie ściągają: przyczyny, mądre konsekwencje i profilaktyka

0
3
Rate this post

Spis Treści:

Ściąganie w szkole – o czym tak naprawdę świadczy?

Ściąganie nie jest ani nowym zjawiskiem, ani rzadkością. Występuje w szkołach podstawowych, średnich i na studiach, w klasach „słabszych” i wśród prymusów. Jedni uczniowie ściągają sporadycznie, inni traktują to jak stały sposób funkcjonowania w szkole. Dla rodziców i nauczycieli bywa to szokiem, dla uczniów – „normalnym elementem systemu”.

Za każdym razem, gdy uczeń ściąga, dzieje się jednak coś dużo ważniejszego niż jednorazowe oszustwo na kartkówce. Ściąganie jest komunikatem o trudnościach, presji, braku zasobów albo niewłaściwie zorganizowanym systemie oceniania. Kara bez zrozumienia, o co naprawdę chodzi, zwykle tylko spycha problem głębiej.

Przyjrzenie się temu, dlaczego uczniowie ściągają, pozwala mądrzej reagować: dobierać konsekwencje, które uczą, a nie upokarzają oraz budować profilaktykę, która zmniejsza skalę zjawiska, zamiast udawać, że problemu nie ma.

Najczęstsze przyczyny ściągania – co stoi za „drogą na skróty”?

Presja ocen i lęk przed porażką szkolną

Dla wielu uczniów oceny nie są już informacją zwrotną, ale walutą, od której – w ich odczuciu – zależy całe życie. W głowie nastolatka często funkcjonuje prosty schemat: „dobre oceny = dobra szkoła = dobre studia = dobre życie”. Pojedyncza jedynka zaczyna więc urastać do rangi katastrofy.

W takiej atmosferze łatwo o przekonanie, że lepiej „ratować średnią” za wszelką cenę, niż przyznać się do braku umiejętności. Uczeń nie myśli wtedy o zasadach, ale o tym, aby utrzymać się na akceptowalnym poziomie. Jeśli rodzic lub nauczyciel reaguje bardzo ostro na każdą słabszą ocenę, ryzyko sięgania po ściągi rośnie wielokrotnie.

Presja bywa też wewnętrzna: ambitny uczeń nie chce „spaść z piedestału”. Dotychczas był zawsze „tym najlepszym”, więc boi się każdej sytuacji, w której mógłby wypaść słabiej. Ściąganie staje się wtedy sposobem na podtrzymanie wizerunku, nawet jeśli w środku pojawia się wstyd i poczucie niespójności.

Brak wiary w siebie i niskie poczucie sprawczości

Są uczniowie, którzy ściągają nie dlatego, że im się nie chce, ale dlatego, że nie wierzą, iż są w stanie napisać sprawdzian samodzielnie. Doświadczenia szkolne nauczyły ich, że „i tak im nie wyjdzie”, bo często słyszeli, że są „słabi”, „leniwi” czy „niezorganizowani”.

Uczeń z takim bagażem wchodzi na klasówkę z przekonaniem: „bez ściągi nie mam szans”. Skupia się więc nie na przygotowaniu, tylko na organizowaniu pomocy. Im więcej porażek ma za sobą, tym bardziej ściąganie jawi się jako jedyna „rozsądna” strategia przetrwania.

W takich sytuacjach ściąganie pełni funkcję protezy – przykrywa braki w umiejętnościach, ale ich nie uzupełnia. Bez wsparcia w nauce, pracy nad nawykami i poczuciem własnej skuteczności, żadna kara za ściąganie nie rozwiąże problemu.

Brak przygotowania i złe nawyki uczenia się

Często źródło jest prostsze: uczeń po prostu się nie nauczył. Powodów bywa kilka:

  • odkładanie nauki na ostatnią chwilę,
  • brak planowania czasu i priorytetów,
  • przekonanie, że „jakoś to będzie”,
  • brak umiejętności uczenia się (czytanie bez rozumienia, brak powtórek, brak ćwiczeń).

Kiedy nadchodzi sprawdzian, a materiał „leży odłogiem”, rodzi się panika. Zamiast zmierzyć się z konsekwencją (gorsza ocena), uczeń szuka ratunku: ściągi w piórniku, notatki w rękawie, telefon pod ławką. Jeśli wcześniej kilka razy mu się to udało bez konsekwencji, mechanizm się utrwala.

Warto tu zauważyć, że samo moralizowanie: „trzeba było się nauczyć” rzadko działa. Uczeń często naprawdę nie wie, jak się uczyć efektywnie ani jak planować przygotowania. Bez pracy nad nawykami, presja kartkówek będzie popychać go do kolejnych prób ściągania.

Nudne, niejasne lub oderwane od życia treści

Kolejny powód dotyczy już nie tyle ucznia, co organizacji nauczania. Gdy materiał jawi się jako zupełnie oderwany od rzeczywistości, niezrozumiały i podawany w formie „do zakucia, zaliczenia i zapomnienia”, motywacja wewnętrzna niemal znika.

Jeśli uczeń ma wrażenie, że nauczycielowi zależy wyłącznie na „odhaczeniu podstawy programowej” i tabelce w dzienniku, a nie na rzeczywistym zrozumieniu, pojawia się myśl: „skoro to tylko gra o punkt, to będę grać po swojemu”. W tej logice ściąganie staje się po prostu sprytną strategią zdobywania tych punktów.

Oczywiście nie wszystkie treści da się „uatrakcyjnić”, ale sposób ich podania, ilość przykładów z życia czy stopień jasności kryteriów oceniania ma ogromny wpływ na to, czy uczeń będzie chciał rzeczywiście się uczyć, czy tylko „zaliczyć” za pomocą ściąg.

Normy grupowe i „kultura ściągania”

W wielu klasach funkcjonuje niepisana zasada: „nie ściągasz = jesteś frajerem”. Uczniowie dzielą się ściągami, podsuwają sobie odpowiedzi, osłaniają kolegę przed wzrokiem nauczyciela. Pojawia się presja rówieśnicza: „pomóż nam, przecież wszyscy ściągają”.

Ściąganie zaczyna być elementem lojalności wobec grupy: kto „donosi” albo nie chce współpracować, uznawany jest za zdrajcę. W takiej atmosferze nawet uczniowie, którzy sami czują, że to nie w porządku, często się łamią, żeby nie wypaść z grupy.

Jeśli nauczyciel lekceważy takie sygnały lub reaguje wybiórczo („tych lubię, to przymknę oko”), wzmacnia przekonanie, że ściąganie jest czymś akceptowalnym, a jedynym błędem jest… dać się złapać.

Rodzaje ściągania – od „niewinnych podpowiedzi” po systemowe oszustwa

Klasyczne ściągi i podpowiedzi na lekcji

To najbardziej znana forma: małe karteczki, notatki w piórniku, drobne znaki między uczniami. Nierzadko przybiera to formę „gry zespołowej”: jedna osoba dobrze przygotowana „obsługuje” pół klasy, inni organizują „zabezpieczenie”.

Polecane dla Ciebie:  Najczęściej zadawane pytania podczas rozmowy kwalifikacyjnej o stypendium

Wbrew pozorom takie ściąganie rzadko jest spontaniczne. Często poprzedza je cały rytuał: przygotowywanie ściąg, dzielenie się zadaniami, ustalanie sygnałów. Uczniowie potrafią poświęcić na to tyle samo czasu, ile zajęłoby rzetelne powtórzenie materiału. To pokazuje, że nie chodzi tylko o „lenistwo”, ale o niewłaściwy kierunek energii.

Podpowiedzi słowne – szepty, dyktowanie odpowiedzi – najczęściej wynikają z presji grupowej („jak nie pomogę, obrażą się”), a nie z zimnej kalkulacji. Dlatego tak ważne jest rozmawianie z klasą o granicach pomocy: czym innym jest wspólne odrabianie pracy domowej, a czym innym podpowiadanie na sprawdzianie, który ma pokazać indywidualne umiejętności.

Technologiczne formy ściągania

Telefony pod ławką, smartwatch z notatkami, zdjęcia zeszytów w galerii, otwarte karty przeglądarki podczas testu online – to codzienność wielu szkół. Nowe technologie nie stworzyły ściągania, ale bardzo je ułatwiły, szczególnie tam, gdzie nauczyciele nie potrafią lub nie chcą się do tego dostosować.

Uczniowie szybko orientują się, które osoby prowadzą zajęcia w sposób przewidywalny i mało uważny. W takich klasach pojawiają się całe „systemy” ściągania: ktoś siedzi z tyłu z otwartym telefonem, inni dostają od niego odpowiedzi w czasie rzeczywistym, wykorzystuje się grupy na komunikatorach do przesyłania rozwiązań.

Reakcją nie może być jedynie całkowity zakaz technologii, bo i tak znajdą się obejścia. Potrzebne jest połączenie rozsądnych zasad (np. odkładanie telefonów w jedno miejsce na czas sprawdzianu) z edukacją cyfrową i uczeniem uczciwego korzystania z narzędzi.

„Pomoc” dorosłych i odrabianie za dziecko

Specyficzną formą ściągania jest sytuacja, gdy to rodzic, korepetytor lub starsze rodzeństwo wykonuje za ucznia zadania domowe, projekty, prezentacje. Efekt jest podobny: w dzienniku pojawia się dobra ocena, ale nie odzwierciedla ona realnych umiejętności ucznia.

Rodzice nierzadko tłumaczą to chęcią pomocy: „ma tyle na głowie”, „szkoda, żeby miał złą ocenę, skoro rozumie temat”. W praktyce jednak dziecko uczy się, że w trudnej sytuacji ktoś za nie „odrobi robotę”. Na sprawdzianie w klasie to wychodzi – i wtedy pojawia się pokusa, by ratować się ściągą, bo obraz w dzienniku nie przystaje do realnego poziomu.

Rolą dorosłego jest wsparcie, tłumaczenie, wspólne ćwiczenie, a nie robienie za ucznia. Inaczej system szkolny staje się fasadą, a młody człowiek nabiera przekonania, że najważniejsze to „jakoś to ograć”.

Plagiaty i prace „z internetu”

Przy esejach, referatach czy projektach dominuje jeszcze inna forma: kopiowanie gotowych treści z internetu, korzystanie z cudzych opracowań bez podania źródła, kupowanie gotowych prac. Z zewnątrz bywa to trudniejsze do uchwycenia niż ściąga na kartkówce, bo tekst wygląda „czysto” – wpisany, wydrukowany, oddany w terminie.

Jeśli nauczyciel nie czyta uważnie, nie szuka charakterystycznych zwrotów w sieci lub nie zna stylu pisania ucznia, takie plagiaty przechodzą niezauważone. Dla ucznia to sygnał: „to działa, nic się nie dzieje”, więc sięga po tę strategię ponownie.

Jednocześnie ta forma ściągania szczególnie mocno uderza w rozwój kompetencji językowych, myślenia krytycznego i samodzielności. Uczeń nie ma okazji przećwiczyć formułowania własnych myśli, więc nawet jeśli „na papierze” wygląda dobrze, w rozmowie ustnej często nie potrafi obronić pracy.

Studentka skupiona nad testem w sali lekcyjnej
Źródło: Pexels | Autor: RDNE Stock project

Skutki ściągania dla ucznia, klasy i szkoły

Konsekwencje dla rozwoju ucznia

Ściąganie jest często przedstawiane jako problem moralny – i słusznie, bo dotyczy uczciwości. Równie istotne są jednak konsekwencje rozwojowe. Uczeń, który regularnie ściąga, pozbawia się szansy uczenia się na błędach. Nie ma punktu odniesienia, nie wie, co naprawdę umie, a czego nie.

Z czasem pojawia się rozdźwięk: oceny wskazują na wyższy poziom niż realne kompetencje. Uczeń może czuć się z tym źle, ale często wypiera ten dyskomfort, tłumacząc sobie, że „wszyscy tak robią”. Stopniowo przyzwyczaja się do tego, że deklaruje coś innego, niż jest w stanie pokazać. To wprost trening niespójności wewnętrznej.

Długofalowo może to osłabiać poczucie własnej wartości. Z zewnątrz jest „dobrym uczniem”, ale w środku wie, że jego wyniki są częściowo „na kredyt”. Każdy poważniejszy sprawdzian (egzamin zewnętrzny, matura, rekrutacja) staje się źródłem ogromnego lęku – bo tam już ściąganie jest dużo trudniejsze.

Wpływ na relacje z nauczycielami i rodzicami

Zaufanie jest fundamentem relacji wychowawczej. Przyłapanie na ściąganiu często bardzo mocno nadwyręża relację z dorosłym. Nauczyciel czuje się oszukany, zdradzony; rodzic – zawiedziony. Dziecko – złapane – czuje wstyd, gniew, czasem upokorzenie.

Jeśli reakcją są wyłącznie krzyk, etykiety („oszust”, „kombinator”) i ostra kara, uczeń zamyka się jeszcze bardziej. Z czasem przestaje przyznawać się do czegokolwiek, wchodzi w tryb „minimalnego zaufania”. Relacja szkoli się na relację kontroli, a nie współpracy.

Z drugiej strony, jeśli dorośli bagatelizują ściąganie („to tylko kartkówka”, „każdemu się zdarza”), wysyłają jasny sygnał: granice są płynne, a zasady zależą od wygody. Uczeń uczy się wtedy relatywizowania uczciwości także w innych obszarach życia.

Konsekwencje dla grupy i klimatu klasy

Ściąganie nie jest tylko sprawą między jednym uczniem a nauczycielem. W klasie, w której wiele osób ściąga, szybko pojawia się poczucie niesprawiedliwości u tych, którzy uczą się rzetelnie. Widzą, że ktoś wkłada mniej pracy, a ma podobne lub lepsze oceny.

To niszczy motywację wewnętrzną: „po co mam się starać, skoro i tak liczy się spryt?”. Uczciwi uczniowie bywają wyśmiewani jako „frajerzy”, a ich zaufanie do nauczycieli spada, jeśli widzą, że dorosły nic z tym nie robi lub reaguje wybiórczo.

Wpływ na kulturę szkoły i zaufanie do systemu oceniania

Gdy ściąganie staje się zjawiskiem masowym, zmienia się sposób myślenia o całej szkole. Ocena przestaje oznaczać realny poziom wiedzy, a zaczyna być traktowana jak „waluta”, którą można zdobyć różnymi drogami. Uczniowie szybko wyczuwają, czy w danej szkole liczy się rzetelność, czy raczej skuteczność w omijaniu zasad.

Pojawiają się wtedy pytania: „czy ta piątka coś znaczy?”, „czy ranking klas jest uczciwy?”. Gdy odpowiedź brzmi „raczej nie”, lojalność wobec szkoły i szacunek do jej reguł maleją. Łatwiej wtedy podważać inne decyzje dorosłych, np. dotyczące bezpieczeństwa czy zasad współżycia społecznego.

Nauczyciele również odczuwają skutki „kultury ściągania”. Zaczynają myśleć w kategoriach kontroli: ustawianie ławek, przeglądanie piórników, ciągłe czujne obserwowanie. Zawęża to ich rolę do strażnika zamiast przewodnika. Zmęczenie i frustracja przenoszą się na sposób prowadzenia lekcji, a to znów pogarsza motywację uczniów – błędne koło się zamyka.

Oszustwo na sprawdzianie a uczciwość w innych obszarach życia

Dla wielu nastolatków ściąganie jest „tylko szkolnym wybrykiem”. Tymczasem psychologia pokazuje, że nasz mózg lubi spójność. Jeśli w jednym obszarze regularnie łamiemy zasady i umiemy to sobie wytłumaczyć, łatwiej przenosimy podobne schematy na inne sytuacje.

Uczeń, który przez lata uczy się, że „ważne, by się opłacało, a nie by było uczciwie”, może później mieć mniej oporów przed podpisaniem dokumentu, którego nie przeczytał, „drobniejszym” oszustwem podatkowym czy zaniżeniem wieku, by dostać zniżkę. Nie dlatego, że jest „zły z natury”, ale dlatego, że taki styl radzenia sobie zakorzenił się w nim bardzo wcześnie.

Z drugiej strony, młody człowiek, który choć raz doświadczył konsekwencji przyznania się do ściągania w atmosferze szacunku, często pamięta to jako punkt zwrotny. Widzi na własnej skórze, że uczciwość bywa trudna, ale opłaca się długofalowo – bo pozwala spokojnie patrzeć sobie w oczy i innym ludziom.

Polecane dla Ciebie:  Najlepsze aplikacje i narzędzia dla uczestników wymian międzynarodowych

Mądre reagowanie na ściąganie – co zamiast upokarzania i krzyku?

Pierwsza reakcja nauczyciela na przyłapanie

Moment złapania na ściąganiu jest dla ucznia silnym doświadczeniem emocjonalnym. To, co zrobi wtedy dorosły, może zadziałać jak zimny prysznic, który zatrzyma złe nawyki, albo jak paliwo, które podsyci bunt i kombinowanie.

Pomaga prosta zasada: reakcja ma być stanowcza, ale spokojna. Zamiast publicznego krzyku czy ironicznych komentarzy, które ośmieszają ucznia przed klasą, można:

  • zabrać pracę i spokojnie poinformować, że zostanie oceniona jako nieważna lub na minimalną liczbę punktów, zgodnie z ustalonymi zasadami,
  • zaproponować rozmowę po lekcji, zamiast „rozprawy” przy całej klasie,
  • krótko nazwać zachowanie („to jest oszukiwanie”) bez naklejania etykiet na osobę („jesteś oszustem”).

Takie podejście nie unieważnia konsekwencji, ale pozwala zachować godność obu stron. Uczeń odczuwa stratę (gorsza ocena, konsekwencja), a jednocześnie widzi, że dorosły kontroluje swoje emocje i nie szuka odwetu.

Rozmowa wychowawcza zamiast samej kary

Sama jedynka za ściąganie rzadko cokolwiek zmienia, jeśli nie towarzyszy jej sensowna rozmowa. Warto dopytać ucznia:

  • co konkretnie skłoniło go do ściągania (lęk, presja, brak przygotowania, wstyd przed rodzicami),
  • kiedy zaczął używać tej strategii i jak często z niej korzysta,
  • jakie widzi konsekwencje dla siebie teraz i w przyszłości.

Celem nie jest przesłuchanie, ale zrozumienie mechanizmu. Gdy uczeń sam nazwie powody, łatwiej z nim szukać rozwiązań. Niekiedy wystarczy jedna szczera rozmowa, czasem potrzebny jest plan dłuższego wsparcia: dodatkowe konsultacje, inne formy sprawdzania wiedzy, rozmowa z rodzicami.

Konsekwencje adekwatne, przewidywalne i znane wcześniej

Uczciwy system reakcji na ściąganie ma trzy cechy: jest jasny, przewidywalny i stosowany konsekwentnie. Uczniowie powinni znać zasady przed pierwszym sprawdzianem: czy ściąganie oznacza automatycznie ocenę niedostateczną? Czy można poprawić taki sprawdzian w innej formie? Jak szkoła traktuje pojedynczy incydent, a jak zachowania powtarzalne?

Praktycznym rozwiązaniem bywa rozróżnienie między:

  • pierwszym incydentem – surowa konsekwencja w ocenianiu (np. 0 punktów), ale z możliwością odrobienia straty poprzez dodatkową pracę lub rozmowę sprawdzającą,
  • powtarzalnym oszustwem – konsekwencje szersze: rozmowa z wychowawcą i rodzicami, włączenie pedagoga, ewentualnie kontrakt z uczniem.

Dzięki temu uczeń dostaje wyraźny sygnał: złamanie zasad ma realne skutki, ale jednocześnie nie jest „skreślony” jako osoba. Ma szansę odbudować zaufanie poprzez konkretne działania.

Rola wychowawcy i pedagoga szkolnego

Nauczyciel przedmiotowy nie powinien zostawać z problemem sam. Ściąganie często jest objawem szerszych trudności: przeciążenia, problemów w domu, niskiego poczucia własnej wartości czy perfekcjonizmu. Wtedy kluczowe jest wsparcie wychowawcy i specjalistów.

Wychowawca może:

  • zebrać informacje od innych nauczycieli – czy problem pojawia się tylko z jednym przedmiotem, czy szerzej,
  • porozmawiać z uczniem i rodzicami, pokazując, że nie chodzi o „aferę”, ale o zatrzymanie niekorzystnego schematu,
  • ustalić z dzieckiem konkretne, osiągalne kroki (np. udział w zajęciach wyrównawczych, ograniczenie liczby zajęć dodatkowych, zmiana sposobu przygotowania do sprawdzianów).

Pedagog lub psycholog szkolny może pomóc w pracy nad lękiem przed porażką, organizacją nauki czy asertywnością wobec presji grupy. Uczniowie często chętniej przyznają się przed taką osobą do prawdziwych powodów ściągania niż przed nauczycielem oceniającym ich pracę.

Profilaktyka ściągania – co można zrobić, zanim dojdzie do oszustwa?

Budowanie sensu uczenia się, a nie tylko „zaliczania”

Im bardziej uczniowie widzą związek między tym, co robią na lekcji, a realnym życiem, tym mniejsza pokusa, by „odbębniać” zadania. Pomagają tu drobne zmiany:

  • zadania oparte na przykładach z ich świata (media społecznościowe, gry, aktualne wydarzenia),
  • projekty, które mają widoczny efekt końcowy (plakat na korytarz, prezentacja dla młodszych klas, mini-podcast),
  • pokazywanie, gdzie dana umiejętność może się przydać poza szkołą (np. rozumienie procentów przy kredycie, analiza tekstu przy umowach).

Uczniowie rzadziej ściągają z zadań, które uznają za sensowne i „swoje”. Oszukiwanie przy pracy, którą traktują jako bezwartościową, jest dla nich dużo łatwiej akceptowalne.

Zmniejszenie „stresu sprawdzianowego” i lęku przed oceną

Silny lęk przed porażką to jedna z głównych przyczyn ściągania. Uczeń, który wierzy, że jedna jedynka przekreśli wszystko, będzie szukał każdej drogi, by jej uniknąć. Dlatego profilaktyką staje się takie konstruowanie systemu oceniania, by pojedyncza zła ocena nie była katastrofą.

Pomagają m.in.:

  • zapowiadane sprawdziany z jasnym zakresem materiału,
  • możliwość poprawy większych prac w ustalonym trybie,
  • oceny „na próbę” (np. test diagnostyczny przed działem, który nie liczy się do średniej),
  • pokazywanie, że błędy są naturalnym elementem nauki – omawianie ich na forum klasowym bez wyśmiewania autorów.

Gdy uczeń widzi, że gorszy wynik nie oznacza końca świata, bardziej prawdopodobne, że spróbuje napisać sprawdzian uczciwie, nawet jeśli nie jest w pełni przygotowany.

Projektowanie sprawdzianów utrudniających ściąganie

Całkowite wyeliminowanie ściągania nie jest możliwe, ale można mocno je utrudnić, zmieniając sposób sprawdzania wiedzy. Zamiast testów, w których wystarczy wyszukać pojedyncze informacje, dużą rolę mogą odgrywać:

  • zadania otwarte wymagające wyjaśnienia toku myślenia,
  • pytania, które odwołują się do konkretnych przykładów z lekcji (trudniej je znaleźć w internecie),
  • różne wersje tego samego sprawdzianu,
  • krótkie rozmowy ustne lub mini-kolokwia, w których uczeń opowiada o wybranym zagadnieniu.

Przy pracy projektowej można prosić uczniów o oddanie kolejnych etapów (plan, konspekt, wersja robocza), a na końcu zadać kilka indywidualnych pytań do ich pracy. Jeśli ktoś nie umie obronić tego, co „napisał”, sygnał jest czytelny.

Ustalanie z klasą wspólnych zasad uczciwości

Zasady narzucone odgórnie bywają traktowane jak „regulamin, który trzeba obejść”. Zupełnie inaczej działają normy wypracowane wspólnie. Na godzinie wychowawczej można zaproponować klasie rozmowę: czym dla nas jest uczciwość? Gdzie przebiega granica między pomocą a oszukiwaniem? Jakie zachowania uznajemy za nie w porządku wobec kolegów?

Efektem może być krótki kodeks, np. w formie 5–6 punktów, które klasa podpisuje. Kluczowe, by zapisy były konkretne: „nie podpowiadamy na sprawdzianach”, „nie robimy za innych projektów do szkoły”, „zgłaszamy nauczycielowi, gdy czujemy presję na ściąganie”.

Taki dokument nie załatwi wszystkiego, ale tworzy wspólne odniesienie. Gdy pojawia się sytuacja sporna, można wrócić do ustaleń: „to nie tylko moja zasada jako nauczyciela, ale nasza wspólna”. Uczniowie częściej respektują normy, na które mieli wpływ.

Wzmacnianie odwagi bycia uczciwym

W klasie, gdzie dominuje „kultura ściągania”, największą odwagą bywa… nie ściągać. Uczciwi uczniowie bywają izolowani, żartuje się z nich, że „psują statystyki”. Dlatego profilaktyka wymaga dostrzegania i wzmacniania tych, którzy grają fair, a nie tylko karania tych, którzy oszukują.

Nie chodzi o stawianie ich na piedestale, ale o proste sygnały: pochwała za samodzielną pracę mimo trudności, docenienie postępu zamiast tylko wysokiej oceny, zwrócenie uwagi klasie, że dzięki uczciwości łatwiej ocenić, co jeszcze trzeba omówić.

Pomaga też budowanie w uczniach umiejętności asertywnego odmawiania. Krótkie ćwiczenia scenek („co powiesz koledze, który naciska, żebyś mu dyktował odpowiedzi?”) potrafią więcej niż długie moralizowanie. Młodzi ludzie potrzebują gotowych, prostych zdań, które mogą użyć w sytuacji presji, np. „nie chcę mieć później problemów”, „wolę, żeby każdy sam spróbował”.

Współpraca z rodzicami w zapobieganiu ściąganiu

Bez rozmowy z rodzicami profilaktyka często rozbija się o sprzeczne komunikaty. Nauczyciel mówi o uczciwości, a w domu dziecko słyszy: „byle mieć dobre oceny”. Warto więc włączać temat ściągania w zebrania klasowe i indywidualne rozmowy.

Polecane dla Ciebie:  Jak przygotować budżet przy aplikacji o stypendium?

Przydatne jest pokazanie rodzicom, że:

  • nadmierna presja na wyniki (porównywanie z innymi, straszenie przyszłością) może pchać dziecko do oszustw,
  • odrabianie za dziecko prac domowych i projektów jest formą ściągania, choć odbywa się w czterech ścianach domu,
  • szczera, choć mniej efektowna ocena, jest lepszym punktem wyjścia do pracy niż „upiększony” obraz w dzienniku.

Gdy rodzic deklaruje przy dziecku: „dla mnie ważniejsze jest, żebyś się uczył uczciwie, niż żebyś miał same piątki”, obniża poziom lęku. Dziecko wie wtedy, że może przyjść z gorszym wynikiem bez ryzyka wybuchu i kary – mniejsza więc potrzeba ratowania się ściągą.

Wsparcie ucznia po przyłapaniu – jak wrócić na uczciwą ścieżkę

Odbudowa zaufania krok po kroku

Ściąganie, zwłaszcza długotrwałe, rzadko kończy się na jednym incydencie. Nawet jeśli uczeń przestanie oszukiwać, zostaje w nim wstyd i obawa, że nauczyciel „ma go na oku”. By ruszyć dalej, potrzebny jest czytelny scenariusz odbudowy zaufania.

Może to wyglądać tak:

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Dlaczego uczniowie w ogóle ściągają na sprawdzianach?

Uczniowie ściągają najczęściej z powodu silnej presji na wyniki, lęku przed porażką i braku wiary w swoje możliwości. Dla wielu z nich oceny stają się „walutą”, od której – w ich odczuciu – zależy przyszłość, więc ryzykują oszustwo, by uniknąć gorszej noty.

Inne częste powody to brak przygotowania wynikający z odkładania nauki, słabe nawyki uczenia się, nuda i poczucie oderwania materiału od życia oraz silne normy grupowe („wszyscy ściągają, więc ja też muszę”). Ściąganie bywa wtedy nie tylko „drogą na skróty”, ale także sposobem przetrwania w systemie, który skupia się głównie na ocenach.

Co ściąganie mówi o uczniu – czy to tylko lenistwo?

Ściąganie rzadko jest wyłącznie wynikiem lenistwa. Często sygnalizuje trudności ucznia: niską samoocenę, brak poczucia sprawczości („bez ściągi nie mam szans”), problemy z organizacją nauki czy doświadczenie wielu wcześniejszych porażek.

Może też świadczyć o tym, że uczeń nie widzi sensu w danym materiale ani w sposobie oceniania, traktuje więc szkołę jak „grę o punkty”, którą trzeba jakoś ograć. Z perspektywy wychowawczej warto pytać nie tylko „co zrobiłeś?”, ale „dlaczego to zrobiłeś?” i „czego ci zabrakło, żeby spróbować samodzielnie?”.

Jak mądrze reagować, gdy dziecko zostanie przyłapane na ściąganiu?

Kluczowe jest połączenie konsekwencji z próbą zrozumienia przyczyn. Sama kara – bez rozmowy o lęku, presji czy brakach w umiejętnościach – zwykle tylko spycha problem głębiej. Warto spokojnie porozmawiać z dzieckiem, zapytać, czego się bało, z czym sobie nie radzi i jak można mu pomóc w nauce.

Konsekwencje powinny być uczące, a nie upokarzające, np.:

  • powtórne napisanie pracy w innych warunkach,
  • obowiązek nadrobienia materiału z nauczycielem lub rodzicem,
  • wspólne ustalenie planu poprawy (plan nauki, dodatkowe konsultacje).

Ważne, by jasno nazwać, że ściąganie jest nieuczciwe, ale jednocześnie pokazać dziecku, że nie zostaje samo ze swoimi trudnościami.

Jakie są konsekwencje ściągania dla ucznia na dłuższą metę?

Poza oczywistymi skutkami (np. jedynka ze sprawdzianu, utrata zaufania nauczyciela) ściąganie ma konsekwencje psychologiczne i edukacyjne. Uczeń nie uczy się materiału ani radzenia sobie z porażką, tylko coraz sprawniejszego obchodzenia zasad. To osłabia jego realne kompetencje i poczucie własnej skuteczności.

Z czasem może się utrwalić przekonanie, że „bez oszukiwania sobie nie poradzę” albo że „ważny jest tylko wynik, nie sposób jego osiągnięcia”. Taki sposób myślenia łatwo przenosi się później na inne obszary życia – studia czy pracę. Dlatego tak ważne jest przecięcie tego mechanizmu jak najwcześniej, poprzez mądre konsekwencje i wsparcie w nauce.

Jak zapobiegać ściąganiu w klasie jako nauczyciel?

Skuteczna profilaktyka ściągania łączy zmiany w ocenianiu z pracą nad klimatem klasy. Pomaga m.in.:

  • jasne kryteria oceniania i częsta informacja zwrotna zamiast zaskakujących „kartkówek – pułapek”,
  • umożliwienie poprawek oraz traktowanie błędu jako elementu uczenia się, a nie „katastrofy”,
  • różne formy sprawdzania wiedzy (ustne, projekty, prace domowe), a nie tylko testy.

Warto też rozmawiać z klasą o uczciwości, presji ocen i normach grupowych oraz konsekwentnie reagować na ściąganie, bez „przymykania oka” na wybranych uczniów.

Co mogą zrobić rodzice, żeby dziecko nie ściągało?

Rodzice mają duży wpływ na to, jak dziecko postrzega oceny i naukę. Pomaga przede wszystkim:

  • obniżenie nadmiernej presji na wyniki (zamiast „masz mieć piątki” – „zobaczmy, czego się nauczyłeś i gdzie potrzebujesz wsparcia”),
  • docenianie wysiłku i postępów, a nie tylko końcowych ocen,
  • pomoc w planowaniu nauki, nauce organizacji czasu i efektywnych metod uczenia się.

Ważne, by nie odrabiać zadań „za dziecko” ani nie podsuwać mu gotowych rozwiązań – to także forma ściągania. Zamiast tego lepiej uczyć je, jak sobie radzić samodzielnie i jak prosić o pomoc, kiedy coś jest za trudne.

Czy każda pomoc na sprawdzianie to ściąganie?

Tak, jeśli sprawdzian ma w zamierzeniu pokazać indywidualne umiejętności ucznia, każda forma podpowiedzi (szepty, gesty, przesyłanie odpowiedzi, korzystanie z niedozwolonych materiałów lub urządzeń) jest ściąganiem. Różni się tylko stopniem zorganizowania – od pojedynczych karteczek po całe „systemy” z użyciem technologii.

Warto jednak w klasie jasno rozróżniać:

  • dopuszczalne formy współpracy (np. wspólne projekty, praca w grupach, legalna pomoc przy pracy domowej),
  • od sytuacji, w których każdy ma pokazać własne umiejętności (sprawdziany, testy, kartkówki).

Takie doprecyzowanie ułatwia uczniom zrozumienie, gdzie przebiega granica między współpracą a nieuczciwością.

Esencja tematu

  • Ściąganie nie jest jednorazowym „występkiem”, ale sygnałem głębszych trudności ucznia – presji, lęku, braku zasobów lub problemów z systemem oceniania.
  • Silna presja na wysokie oceny (zewnętrzna i wewnętrzna) oraz lęk przed porażką sprzyjają traktowaniu ściągania jako „ratowania średniej” czy podtrzymywania wizerunku „najlepszego ucznia”.
  • Niskie poczucie własnej skuteczności i wielokrotne negatywne doświadczenia szkolne powodują, że ściąganie staje się „protezą” – jedyną widzianą przez ucznia strategią przetrwania, która jednak nie rozwija umiejętności.
  • Braki w przygotowaniu, złe nawyki uczenia się i brak umiejętności planowania sprawiają, że uczeń zamiast się uczyć, inwestuje energię w organizowanie pomocy i powiela schemat ściągania.
  • Nudne, oderwane od życia treści oraz niejasny, „punktowy” system oceniania obniżają motywację wewnętrzną i wzmacniają traktowanie sprawdzianów jako gry, w której ściąganie jest jedną ze strategii.
  • Silna „kultura ściągania” i normy grupowe w klasie (lojalność wobec rówieśników, presja na współpracę w oszustwie) normalizują ściąganie i utrudniają jednostce sprzeciwienie się temu.
  • Same kary za ściąganie, bez zrozumienia jego przyczyn i pracy nad wsparciem, nawykami oraz zmianą kultury oceniania, nie rozwiązują problemu, lecz przesuwają go w ukrycie.